122/88/55 - 19:30niedziela, 15 lutego 2009
Odwiedziny
Dzień sentymantalny mnie nadszedł. Pojechałem do podłódzkiego Tuszyna w którym końcówkę listopada i początek grudnia 2007 roku spędziłem w przygotowaniu do operacji by-pass. Bardzo zmienił się cały szpital ale i mój oddział. Czysto, miło i przyjemnie. W ubiegłym roku tak nie było. Najeździła się tam Małgośka, oj najeździła. Kawał drogi, szczególnie zimą mało przyjemne. Co do samego szpitala i jego oddziału (teraz nie ma już kardiologi w tym miejscu), to nigdy nie zapomnę mojego "wejścia" do niego. To co teraz widac to luksus. Jak mnie wwieźli na wózku do tego korytarza (przed remontem) to chciałem najzwyczajniej uciekac! Jakośc szpitala w Zakopanem, gdzie miałem swój "pokój" do tego co tutaj zastałem, to Hilton!
zdj. arch. Szpital Zakopane, reanimacja. Wiem, drastyczne ale to w końcu fragment mojego zycia... Fot. Sławek Krajniewski
Na dodatek kiedy już pchali mój wózek, po korytarzu przespacerował pewien pacjent który jak się poźniej okazało nie do końca miał równo pod sufitem. Uwierzcie mi, gdyby nie to że po 10 metrach ucieczki padłbym trupem, już by mnie tam nie było. Lament jaki zrobiłem był makabryczny. Małgośka się załamała, ja podwójnie :) Po kilku dniach już sie przyzwyczaiłem do tego miejsca i osobników z którymi tam przebywałem. 1-go bodaj grudnia 2007 jechałem luksusową karetką na operację do szpitala w Łodzi. Na szczęście ten etap życia mam już za sobą. Był traumatyczny ale o dziwo wspominam go z wielkim sentymentem...






Na dodatek kiedy już pchali mój wózek, po korytarzu przespacerował pewien pacjent który jak się poźniej okazało nie do końca miał równo pod sufitem. Uwierzcie mi, gdyby nie to że po 10 metrach ucieczki padłbym trupem, już by mnie tam nie było. Lament jaki zrobiłem był makabryczny. Małgośka się załamała, ja podwójnie :) Po kilku dniach już sie przyzwyczaiłem do tego miejsca i osobników z którymi tam przebywałem. 1-go bodaj grudnia 2007 jechałem luksusową karetką na operację do szpitala w Łodzi. Na szczęście ten etap życia mam już za sobą. Był traumatyczny ale o dziwo wspominam go z wielkim sentymentem...






W drodze do Tuszyna, las Krzyży ;)
I mój zimowy bolid.
sobota, 14 lutego 2009
Walentynki
Wszystkim zakochanym i kochającym życze jeszcze więcej miłości. Kochajcie się ludzie, bo warto się kochac. Niezależnie od okolicznosci, miłośc zawsze powinna byc na pierwszym miejscu.
piątek, 13 lutego 2009
Tak, wiem
Nic nie piszę ostatnio. Nie piszę bo nie ma o czym pisac. Trolluję w studio, wynajęcie za wynajęciem. Nawet nie mam kiedy pofocic dla siebie. Odwiedziny w aptece i obrazek rodem z baaardzo odległych czasów. Niestety dzisiejszy. Wciąż są ludzie którzy potrzebują więcej niż my. Potrzebują cokolwiek by przeżyc.

czwartek, 5 lutego 2009
Dym :)
Taką foteczke dostałem od jednaj z kursantek, Weroniki Drozd, jesli się nie mylę, 15-latki. Świetnie sobie radziła na planie, kilka wykonanych przez Nią zdjęc było bardzo fajnych. Na fotce ponizej produkowałem dym na planie ;)
116/79/76 - 01:10
wtorek, 3 lutego 2009
Marek i Paulina...
...wykonali sobie sesje, ja asystowałem. Jak pozwolą, wkleję jakiś fragment tej artystycznej produkcji.
Generalnie padam na twarz. Grypa mnie dopada. Prywatnie też nie ma się czym chwalic więc zawijam swój wąski zadek i biegnę odwiedzic kołderkę... Mam nadzieję że jest na swoim miejscu i czeka na mnie.
sobota, 31 stycznia 2009
Quantum of solace...
...o co chodzi w tym filmie? Bo chyba nie o ten pościg na starcie i bieganinę po dachach. Nawet kobietami nie było jak posycic meskiego oka. I nie chodzi tu o to że nie były piękne bo to nieprawda ale zagrały totalnie bez ikry. Craig, amerykański Borewicz, chyba najmocniejszą stroną ale i tak zawiodłem się na nim. Generalnie Bond od kilku ostatnich "odcinków" to już nie to samo. Myślałem że nigdy tego nie powiem. Teraz nawet napisałem ;) Connery i reszta WRACAJCIE, chocby zza grobów.
A w telewizorze dwóch panów się całuje. O co chodzi ja się pytam? Jedyny plus to fakt ze "pisuary" juz nie zarzadzaja TV, bo mozna obejrzec film z pogranicza akceptowalnej przez nich moralności... Na opłacanej przez społeczeństwo telawizji raczej "Brokeback Mountain" by nie przeszedł. Na marginesie bardzo dobry film, a wklejone w kadr widoki gór znakomite.
I kilka słów o nowym projektorze. Rewelacja! Na tą chwilę wszystko w nim mi się podoba. Pominąwszy ogromny ekran (300"), kolory, nasycenie, kontrast i czernie bajeczne.
Sobota, robota
Kurs studyjny. Na planie trzech, ops, ktoś właśnie dotarł więc czterech kursantów. Zatem kolejny dzień szkoleniowy. Niestety luty nie wygląda najlepiej pod względem szkoleń. Inna sprawa że takiego "obłożenia" kursami nie było od dawna. Grudzień i styczeń to zajęty każdy weekend, a w przypadku ślubnego od czwartku do niedzieli. Da się to przeżyc a profity potrafią wyeliminowac zmęczenie ;)
W nocy przetestowałem nowy nabytek. Jakośc obrazu powala. Czernie idealne, kontrast boski, kolory genialne. Projektor marzeń. Z przyjemnościa zasiądę przed ekranem i pooglądam stare, zupełnie inaczej teraz wyświetlane filmy. Oczywiście nie zapomnę o nowościach i pewnie podzielę się opiniami na ich temat. Wczoraj obejrzałem staroc, "Imię Rózy". Świetny, klimatyczny film z Connerym. Polecam. Detektyw w starym mrocznym klasztorze i XIII wieczny obraz klasztornej braci, świetny.
125/86/75 - 09:45
czwartek, 29 stycznia 2009
Powoli nadchodzi ten czas
Czas na wypoczynek. Gdyby nie te diabelskie ferie, już bym pomykal po gorach. Niestety jak pomyslę o tym tłumie... Ehhh. Jeszcze trochę i będę się meldował ze skalnych otchłani. Jeszcze trochę, trochę, trochę :)
Dzisiaj odwaliłem niezłą akcję. Wczesnym rankiem wyruszyłem do Warszawy. Miałem oddac projektor Nikonowi, kupic swój i odwiedzic z nienacka przyjaciela. Na wysokości Skierniewic zatrzymałem się na tankowanie. Leję to paliwo i patrzę przez szybę na tył samochodu... Patrzę, patrze i cierpnie mi ręka a nogi słabną... Na tylnej kanapie miał leżec projektor... Miał, BO ZAPOMNIAŁEM GO ZABRAC... W tył zwrot i o stolycy, odwiedzinach i zakupie mogę zapomniec :) Teraz się śmieję ale kilka godzin temu nerwy mnie dobijały. Kurier zabrał własnośc Nikona a inny jutro przywiezie mi mój nowy nabytek, Epson 700. Już się nie mogę doczekac.
wtorek, 27 stycznia 2009
Dzień filmu i muzyki
Bardzo mi brakuje czasu na przyjemności. Dzisiaj wieczorem to się zmieni. Zarządzam sobie czas filmu i muzyki. Ekran 230", wszelkie dostępne systemy audio i jazda. Czas się deczko odmulić :) Już szykuję ulubione filmy i muzę. Niestety wszystko zacznie się póznym wieczorem, bo studio oblegane przez wynajmujących.

Niestety nie udało się. Wynajem skończył się o 24-ej :(
115/80/54 - 11:00
piątek, 23 stycznia 2009
Ciężkie dwa dni
Już za mną. Doskonała atmosfera pomagała znieść zmęczenie. Fajni ludzie, potrafiący zapytać o co chodzi. Kościół, studio, mini-wesele i plener zamknięty. Wszystko w dwa dni. Modele też dali radę, choć to naprawdę cięki kawalek chleba.

Jutro, a właściwie prawie dzisiaj, kurs studyjny... Na szczęście niedziela wolna. Nie do końca, bo studio w wynajęciu...
110/84/71 - 21:55
wtorek, 20 stycznia 2009
Narobiło się
Roboty się narobiło. Przygotowania do kursu ślubnego idą całą parą. Prezentacje już prawie skończone. Studio przygotowane. Krzesła zakupione, mini catering załatwiony. Zostaje wyprawa do Warszawy po projektor z Nikon Polska, gadżety dla kursantów i drobne sprawy do zapięcia. Model i modelka z Eithel'a. Już zarezerwowani. Będzie dobrze.
poniedziałek, 19 stycznia 2009
pogodynka i meldunek
Nareszcie trochę błękitu na niebie. Fajnie byłoby ruszyć pupę i coś pofocić ale robota nie ch...j i nie postoi. Tak więc do dzieła. Za kilka dni wielki kurs fotografii ślubnej i jest co robić w tym temacie.
Na marginesie. Właśnie słucham kolejnych wieści o ocalałych w niedoszłej katastrofie lotniczej. Wszyscy szczęśliwie się uratowali, z wyjątkiem... STADA PTAKÓW KTORE ZGINĘŁY. O nich się tylko mówi jako o przyczynie wodowania. Zadnego żalu po ich katastrofie. Ach te złe ptaki. Same sobie winne bo się pałetały pod skrzydłami. Problem w tym że one były "na swoim", w naturze. Zadna blacha nie lata sama z siebie, a one tak.
Na marginesie. Właśnie słucham kolejnych wieści o ocalałych w niedoszłej katastrofie lotniczej. Wszyscy szczęśliwie się uratowali, z wyjątkiem... STADA PTAKÓW KTORE ZGINĘŁY. O nich się tylko mówi jako o przyczynie wodowania. Zadnego żalu po ich katastrofie. Ach te złe ptaki. Same sobie winne bo się pałetały pod skrzydłami. Problem w tym że one były "na swoim", w naturze. Zadna blacha nie lata sama z siebie, a one tak.
125/82/52 - 13:15
niedziela, 18 stycznia 2009
Odwiedziny
Niedzielne odwiedziny mojej rodzinki. Tak dawno się nie widzieliśmy ze ich ostatnie zrobione zdjecie trzymalem w szufladzie przez 50 lat :) Zartuje. Było miło. Dawno ich nie widziałem więc postanowiłem uwiecznić tą wizytę zdjęciem. Wyszło troche klimatycznie ale w końcu czego się nie robi dla rodziny.
Od lewej, Zulka, Madzia (siostra), Maciuś i głowa rodziny (czy aby napewno) ;) Krzysio.
NIedziela - kurs
Tym razem aktu. Na szczęście nie ja się produkuję :) To dziedzina Marka. Dla mnie dobry akt jest tak trudny do wykonania że nawet nie myslę brać się za to. Lubię nasycić wzrok pięknym obrazem ale wykonywanie tej fotografii to nie dla mnie. Może później przyjdzie na to czas.


121/81/76 - 10:20
sobota, 17 stycznia 2009
I po kursie
Nie było lekko. Kurs dla tylu osób to prawdziwe wyzwanie. Sporo teorii a potem milion błysków. Julka ledwie dawała radę, choć to pełna energii młoda dziewczyna. Stanęliśmy jednak wszyscy na wysokości zadania i kursanci rozjechali się po Polsce. Mam nadzieję że zadowoleni :)
____________________________

sobota - kurs
Dzisiaj mam na planie 9 osobową grupę kursantów. Zazwyczaj jest to góra 5 ludzi. Tak więc muszę mieć znacznie większa wydajność edukacyjną. Kawa i za 10 minut zaczynam.
Jak mi się nie chce...
121/81/76 - 09:20
Jak mi się nie chce...
121/81/76 - 09:20
niedziela, 11 stycznia 2009
Powrót
Forumowicze wracają do domów. Już są pierwsze opinie o plenerze. Jak zwykle przychylne bo zloty forumowiczów Nikona są zawsze udane :) Liczę teraz na wysyp zdjęć. Już się nie mogę doczekać. Kocham Tatry i wiem jak bardzo te zdjęcia mnie nakręcą. Wiem też że nie wytrzymam i lada chwila spakuję się w drogę. Przełom stycznia i lutego bywa w górach przepiękny. Śnieg jest utwardzony i tylko co jakiś czas zasypywany nowym puchem... Eh... Najchętniej pojechałbym już dzisiaj.
Orkiestra fotograficznie
Dzieje się, oj dzieje. Zbierają, tańczą, ratują, grają, lansują się. Naród się bawi. Kilka fot z Manufaktury.

jedni się modlą a inni szukają krążka...
nie ma to jak wleźć komuś głowę...
Manufaktura zagrożona, spider man atakuje...
nasi też byli...
jacyś faceci nękali słuchaczy. Nikt ich nie zna. Pytałem...
z krzesła można korzystać i tak...
tylko dla dorosłych. Jak tak można przy ludziach...
nie chciały na mnie patrzeć. Poruszyłem za to aparatem...
złote dziewczyny...
pana odrobinę pogięło...
te panie znamy z naszego studia. Młodej jeszcze nie...
było pięknie, jak widać...
orchestra!
Dzisiaj kolega Owsiak zarządza krajem. Obywatele, budzić się! Wyciągać ze skarpety tą odkładaną nie wiadomo na co kasę.

Ja "czyszczę" moją świnkę. Coś tam się uzbierało. Każdy grosz dobry. Do dzieła.
____________________________________
Wieczorem spacerek z przyjacielem. Już zaczał torować nam drogę ;)

123/85/63 - 11:20
Subskrybuj:
Posty (Atom)
