niby temat jak każdy inny ale nie do końca. Faktycznie to co się dzieje z moją nogą to jakaś kompletna porażka. Ból zamiast maleć wzrasta. Nie jestem płaczkiem jak większość facetów ale czasem chce mi się z tego bólu wyć. Najlepszą pogodę tracę siedząc w studio i zwijając się z bólu. No dobra, spadam na kolejne smarowanie :)
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
środa, 1 kwietnia 2009
No i...
wróciłem z "pogotowia". Noga wciąż spuchnięta ale mam sie nie martwić, kości całe a ból i potrojenie objętości nogi ustąpi za jakiś czas. Niestety z uwagi na fakt przyjmowania leków rozrzedzających krew, opuchlizna i siniaki potowarzyszą mi do wakacji ;) Najgorsze że jutro kurs fotografii ślubnej, a więc dwa dni ciężkiej pracy. Niestety ja sobie popracuję ale tylko w studio... Na targi foto też sobie poszedłem :( No nic, poobijam się trochę i popatrzę jak inni pracują, czyli jak zwykle :)
wtorek, 31 marca 2009
Upadek
Dosłowny upadek... Z 2.5 metrowej drabiny wprost na nią. Była podła i połączyła się z podłogą szybciej niż ja. Na tyle szybko ze zaliczylem ją w kilka sekund później. Jestem obity, na szczęście nie połamany ale nie mogę chodzić a paskudne siniaki zeszpeciły mi ciało :) (jakby wzceśniej nie było szpetne). Poważnie mówiąć jest kiepsko, opuchlizna makabryczna i o chodzenieu mogę zapomnieć. Nigdy nie wyobrażałem sobie że łydka może być tak twarda i ogromna...
Na szczęście studio już pomalowane. Jest ładniej ale gdybym wiedział że tak się skończy malowanie to chyba bym się na nie nie zgodził.
Koniec lemantów. Przygotowania do kursu ślubnego idą całą parą, choć obawiam się że ja spędzę czas z kursantami tylko w studio. No i o targach Foto-Video mogę zapomnieć...
Spadam do łóżka, mniej mnie wszystko boli jak leżę...
piątek, 27 marca 2009
Conan :)
Nie mylić z Canonem ;) Tak się nazywa mój nowy komputer. Jest podobno "wypasiony" choć ja się na tym nie znam. Jak na komputer to dziwny jest trochę bo świeci kolorami z wnętrza obudowy :) Trochę to dziwne że wnętrze komputera stanowi teraz jego walor estetyczny. Ja mam tylko nadzieję że sprzęt sprawdzi się w obróbce zdjęć. Może pokuszę się też o jakieś gry, bo do nich podobno jest optymalizowany.
121/83/60 - 10:00
121/83/60 - 10:00
niedziela, 22 marca 2009
Gattaca
Jak nie kochać tego filmu. Uwielbiam go. Ma tak specyficzny, świetny klimat ze mogę oglądać go wyjątkowo często.
Właśnie zakończyliśmy drugą fazę remontu studia i tuż po tym obejrzałem ten film. Polecam go każdemu kto go wcześniej nie widział. Nie zawiedziecie sie.
112?76/86 - 00:58
112?76/86 - 00:58
środa, 18 marca 2009
Nie do wiary
Już 5 dzień nic nie napisałem. Może dlatego że nie za bardzo było o czym. Jakoś tak banalnie toczy się życie. Niby organizuję sobie wyjazd ale wciąż trudno mi się zebrać do kupy i podjąć decyzje: JADĘ!
Może pod koniec tygodnia. Eh...
120/65/67 - 01:05
120/65/67 - 01:05
wtorek, 10 marca 2009
Jura
Zamarzyła mi się Jura Krakowsko-Częstochowska. Jeśli pogoda dopisze to wykorzystam któryś dzień tego tygodnia i odwiedzę tą piękną część naszego kraju. Dawno tam nie fotografowałem a koniec zimy nadciąga. Może uda się wykorzystać resztki zalegającego śniegu. Czuję że na Zakopca w najbliższym czasie nie będzie mnie stać :(
kaktusik :)
pomidorowa bez makaronu
Na planie ;) W ramach testu poświeciłem sobie trochę na pomidory. Zapewniam ze zaden w tej akcji nie ucierpiał. Poniewaz wiem ze czytaja mnie moi kochani forumowicze, dodam ze to co wyrabia z obrazkiem D3x w tandemie z 60/2.8 to magia. Detal, szczegóły w cieniach to klasa dla samego siebie. Namawiam do zakupu tego korpusu, nie będziecie zawiedzeni. Cena przystępna jak na tą jakośc ;)


poniedziałek, 9 marca 2009
poweekendowo
Zakończyły się wszystkie akcje związane z warsztatami. Można odtajać i na spokojnie podsumować spotkanie. Klimat bardzo fajny, udało się też poznać kilka nowych osob, dokładniej mówiąć obejrzeć ich z bliska. Nicki na forum to swoiste fantomy, często maja niewiele wspólnego z konkretnymi osobami. Stajemy twarzą w twarz i "dopasowujemy" sobie osobę do virtualnego jej widzenia poprzez maile, wątki na forum, rozmowy telefoniczne. Czasem mocno zaskakujące są te porówniania.
Wracając do tematu. Wyczerpująca sobota, mocno stracona niedziela (właśnie z uwagi na wyczerpującą sobote) a dokładniej jej wieczór ;) Dzień kobiet połączyłem z dniem odtrucia :) Generalnie słabo wytrzymuję picie wódeczki. Raz na jakiś czas można się jednak wyluzować i oddać w ręce nietrzeźwości. Muszę być jednak bardziej czujny przy opłącaniu rachunków, bo okazało się że składka pokryła koszty imprezy w 80%. Reszta oprózniła mój prywatny portfel i teraz muszę ścigać dłuzników ;)
Mimo to fajnie było spotkać starych i nowych przyjaciół.
Idę odtajać do końca. Jutro kolejny dzień... MARCA :)
I zapomniałem dopisać. Mam już nowa, wypasioną lampę, SB900. Baaardzo jestem zadowolony.
104/63/58 - 00 :20
piątek, 6 marca 2009
piątek, 27 lutego 2009
D3x
Już w torbie. Świetny ktorpus. Ciekaw jestem jak się sprawdzi w studio i reporterce. Kopia zdjęcia wiszacego na ścianie, powala. Szczegół, detal, kolor, kontrasty na maksymalnie wysokim poziomie. W normalnej fotografii studyjnej powinno być rewelacyjnie! Jutro testy.
niedziela, 22 lutego 2009
To mnie naszło...
Na melodramat tym razem. "Noce w Rodanthe". Typowy wyciskacz łez, odrobinę banalny ale emocje bywają od banału baaardzo daleko. Gere i Diane Lane, ludzie po i w trakcie przejść. Spotykają się jak to w zyciu bywa przez przypadek, leczyć swoje rany. Całkiem nieźle im to poszło :) Finału nie opisze z oczywistych powodów. Warto obejrzeć właśnie w niedzielny wieczór z kieliszkiem białego lub czerwonego wina, najlepiej tuląc się z kimś obok. Ja tuliłem się z fotelem ;)

104/69/63 - 21:15
piątek, 20 lutego 2009
Kolejny kurs fot. ślubnej
Dzisiaj dzień organizacyjny. Trzeba załatwić kościół, modelke i modela, dopiąć sprawy na ostatni guzik. Trochę biegania.
Mocne zmiany na forum kosztowały mnie dzisiaj i wczoraj sporo zdrowia. Czasem wyrzucam sobie ze tracę cierpliwość. Ale jestem człowiekiem w końcu, tak? ;)
124/88/59 - 12:40
wtorek, 17 lutego 2009
Nowa zabawka
Wczoraj zaopatrzyłem się w nowy telefon zacnej marki. Nokia 5800 o magicznym oznaczeniu XpressMusic. Ładne to cacuszko. Ekran duży, dotykowy (nowość w Nokii). Obsługa intuicyjna, ale jak zwykle z Nokią nie mogę połączyć sie z netem poprzez WiFi. Rozgryzę jednak tą zagwozdkę ;)
niedziela, 15 lutego 2009
Dwa nowe filmy zaliczone
I tylko zaliczone. Oba średniej klasy, choć jak ktoś lubi... Pierwszy: "Podróż do wnętrza ziemi" z Brendanem Fraserem (ten od "Mumii"). Film z paroma niezłymi nawet efektami. Poza tym bez wyrazu, mdły i przeznaczony dla 12-latków. Fabuła zawodzi w każdym calu. Drugi, mocny męski film: "Wyścig śmierci" ze stałym rozrabiakom, Jansonem Strathamem. Taki trochę "Mad Max" w innym stylu. Jak ktoś lubi totalną rozpierduchę samochodową bez żadnych zasad, sporo krwi i agresii, to jest to film dla niego. Obejrzałem ale bez specjalnego zainteresowania.
Do obejrzenia na jutro zostały: "Nieznajomi" z Liv Tyler i "Zabic Hitlera" z Bradem Davisem. Ale najpierw, rano do Skarbówki bo znowu spitoliłem deklarację VAT. Na szczęście panie są dla mnie wyjątkowo wyrozumiałe ;) Mam nadzieje że jutro też tak będzie.
A na deser przed snem, Pat Metheny i "Secret Story". Polecam!
Odwiedziny
Dzień sentymantalny mnie nadszedł. Pojechałem do podłódzkiego Tuszyna w którym końcówkę listopada i początek grudnia 2007 roku spędziłem w przygotowaniu do operacji by-pass. Bardzo zmienił się cały szpital ale i mój oddział. Czysto, miło i przyjemnie. W ubiegłym roku tak nie było. Najeździła się tam Małgośka, oj najeździła. Kawał drogi, szczególnie zimą mało przyjemne. Co do samego szpitala i jego oddziału (teraz nie ma już kardiologi w tym miejscu), to nigdy nie zapomnę mojego "wejścia" do niego. To co teraz widac to luksus. Jak mnie wwieźli na wózku do tego korytarza (przed remontem) to chciałem najzwyczajniej uciekac! Jakośc szpitala w Zakopanem, gdzie miałem swój "pokój" do tego co tutaj zastałem, to Hilton!
zdj. arch. Szpital Zakopane, reanimacja. Wiem, drastyczne ale to w końcu fragment mojego zycia... Fot. Sławek Krajniewski
Na dodatek kiedy już pchali mój wózek, po korytarzu przespacerował pewien pacjent który jak się poźniej okazało nie do końca miał równo pod sufitem. Uwierzcie mi, gdyby nie to że po 10 metrach ucieczki padłbym trupem, już by mnie tam nie było. Lament jaki zrobiłem był makabryczny. Małgośka się załamała, ja podwójnie :) Po kilku dniach już sie przyzwyczaiłem do tego miejsca i osobników z którymi tam przebywałem. 1-go bodaj grudnia 2007 jechałem luksusową karetką na operację do szpitala w Łodzi. Na szczęście ten etap życia mam już za sobą. Był traumatyczny ale o dziwo wspominam go z wielkim sentymentem...






Na dodatek kiedy już pchali mój wózek, po korytarzu przespacerował pewien pacjent który jak się poźniej okazało nie do końca miał równo pod sufitem. Uwierzcie mi, gdyby nie to że po 10 metrach ucieczki padłbym trupem, już by mnie tam nie było. Lament jaki zrobiłem był makabryczny. Małgośka się załamała, ja podwójnie :) Po kilku dniach już sie przyzwyczaiłem do tego miejsca i osobników z którymi tam przebywałem. 1-go bodaj grudnia 2007 jechałem luksusową karetką na operację do szpitala w Łodzi. Na szczęście ten etap życia mam już za sobą. Był traumatyczny ale o dziwo wspominam go z wielkim sentymentem...






W drodze do Tuszyna, las Krzyży ;)
I mój zimowy bolid.
sobota, 14 lutego 2009
Walentynki
Wszystkim zakochanym i kochającym życze jeszcze więcej miłości. Kochajcie się ludzie, bo warto się kochac. Niezależnie od okolicznosci, miłośc zawsze powinna byc na pierwszym miejscu.
piątek, 13 lutego 2009
Tak, wiem
Nic nie piszę ostatnio. Nie piszę bo nie ma o czym pisac. Trolluję w studio, wynajęcie za wynajęciem. Nawet nie mam kiedy pofocic dla siebie. Odwiedziny w aptece i obrazek rodem z baaardzo odległych czasów. Niestety dzisiejszy. Wciąż są ludzie którzy potrzebują więcej niż my. Potrzebują cokolwiek by przeżyc.

Subskrybuj:
Posty (Atom)



