wtorek, 10 marca 2009

pomidorowa bez makaronu

Na planie ;) W ramach testu poświeciłem sobie trochę na pomidory. Zapewniam ze zaden w tej akcji nie ucierpiał. Poniewaz wiem ze czytaja mnie moi kochani forumowicze, dodam ze to co wyrabia z obrazkiem D3x w tandemie z 60/2.8 to magia. Detal, szczegóły w cieniach to klasa dla samego siebie. Namawiam do zakupu tego korpusu, nie będziecie zawiedzeni. Cena przystępna jak na tą jakośc ;)

poniedziałek, 9 marca 2009

poweekendowo

Zakończyły się wszystkie akcje związane z warsztatami. Można odtajać i na spokojnie podsumować spotkanie. Klimat bardzo fajny, udało się też poznać kilka nowych osob, dokładniej mówiąć obejrzeć ich z bliska. Nicki na forum to swoiste fantomy, często maja niewiele wspólnego z konkretnymi osobami. Stajemy twarzą w twarz i "dopasowujemy" sobie osobę do virtualnego jej widzenia poprzez maile, wątki na forum, rozmowy telefoniczne. Czasem mocno zaskakujące są te porówniania.
Wracając do tematu. Wyczerpująca sobota, mocno stracona niedziela (właśnie z uwagi na wyczerpującą sobote) a dokładniej jej wieczór ;) Dzień kobiet połączyłem z dniem odtrucia :) Generalnie słabo wytrzymuję picie wódeczki. Raz na jakiś czas można się jednak wyluzować i oddać w ręce nietrzeźwości. Muszę być jednak bardziej czujny przy opłącaniu rachunków, bo okazało się że składka pokryła koszty imprezy w 80%. Reszta oprózniła mój prywatny portfel i teraz muszę ścigać dłuzników ;)
Mimo to fajnie było spotkać starych i nowych przyjaciół.
Idę odtajać do końca. Jutro kolejny dzień... MARCA :)
I zapomniałem dopisać. Mam już nowa, wypasioną lampę, SB900. Baaardzo jestem zadowolony.

104/63/58 - 00 :20

piątek, 6 marca 2009

robota :)



Maleńki hi-ki i kolorowe wykonane w trakcie przygotowań światła dla klientów.
Właśnie wziąłęm się za porządkowanie studia przed jutrzejszymi warsztatami NKP. Jest co robic, na dodatek wszystko zaczyna się bardzo wcześnie. Już sobie pospałem :)

104/65/71 : 22:35

piątek, 27 lutego 2009

D3x

Już w torbie. Świetny ktorpus. Ciekaw jestem jak się sprawdzi w studio i reporterce. Kopia zdjęcia wiszacego na ścianie, powala. Szczegół, detal, kolor, kontrasty na maksymalnie wysokim poziomie. W normalnej fotografii studyjnej powinno być rewelacyjnie! Jutro testy.

niedziela, 22 lutego 2009

To mnie naszło...

Na melodramat tym razem. "Noce w Rodanthe". Typowy wyciskacz łez, odrobinę banalny ale emocje bywają od banału baaardzo daleko. Gere i Diane Lane, ludzie po i w trakcie przejść. Spotykają się jak to w zyciu bywa przez przypadek, leczyć swoje rany. Całkiem nieźle im to poszło :) Finału nie opisze z oczywistych powodów. Warto obejrzeć właśnie w niedzielny wieczór z kieliszkiem białego lub czerwonego wina, najlepiej tuląc się z kimś obok. Ja tuliłem się z fotelem ;)


104/69/63 - 21:15

piątek, 20 lutego 2009

Kolejny kurs fot. ślubnej

Dzisiaj dzień organizacyjny. Trzeba załatwić kościół, modelke i modela, dopiąć sprawy na ostatni guzik. Trochę biegania.
Mocne zmiany na forum kosztowały mnie dzisiaj i wczoraj sporo zdrowia. Czasem wyrzucam sobie ze tracę cierpliwość. Ale jestem człowiekiem w końcu, tak? ;)

124/88/59 - 12:40

wtorek, 17 lutego 2009

Nowa zabawka

Wczoraj zaopatrzyłem się w nowy telefon zacnej marki. Nokia 5800 o magicznym oznaczeniu XpressMusic. Ładne to cacuszko. Ekran duży, dotykowy (nowość w Nokii). Obsługa intuicyjna, ale jak zwykle z Nokią nie mogę połączyć sie z netem poprzez WiFi. Rozgryzę jednak tą zagwozdkę ;)

niedziela, 15 lutego 2009

Dwa nowe filmy zaliczone

I tylko zaliczone. Oba średniej klasy, choć jak ktoś lubi... Pierwszy: "Podróż do wnętrza ziemi" z Brendanem Fraserem (ten od "Mumii"). Film z paroma niezłymi nawet efektami. Poza tym bez wyrazu, mdły i przeznaczony dla 12-latków. Fabuła zawodzi w każdym calu. Drugi, mocny męski film: "Wyścig śmierci" ze stałym rozrabiakom, Jansonem Strathamem. Taki trochę "Mad Max" w innym stylu. Jak ktoś lubi totalną rozpierduchę samochodową bez żadnych zasad, sporo krwi i agresii, to jest to film dla niego. Obejrzałem ale bez specjalnego zainteresowania.
Do obejrzenia na jutro zostały: "Nieznajomi" z Liv Tyler i "Zabic Hitlera" z Bradem Davisem. Ale najpierw, rano do Skarbówki bo znowu spitoliłem deklarację VAT. Na szczęście panie są dla mnie wyjątkowo wyrozumiałe ;) Mam nadzieje że jutro też tak będzie.
A na deser przed snem, Pat Metheny i "Secret Story". Polecam!

Nowe zasady

W studio nowe zasady. Nie fotografujemy nieogolonych ;)

122/88/55 - 19:30

Odwiedziny

Dzień sentymantalny mnie nadszedł. Pojechałem do podłódzkiego Tuszyna w którym końcówkę listopada i początek grudnia 2007 roku spędziłem w przygotowaniu do operacji by-pass. Bardzo zmienił się cały szpital ale i mój oddział. Czysto, miło i przyjemnie. W ubiegłym roku tak nie było. Najeździła się tam Małgośka, oj najeździła. Kawał drogi, szczególnie zimą mało przyjemne. Co do samego szpitala i jego oddziału (teraz nie ma już kardiologi w tym miejscu), to nigdy nie zapomnę mojego "wejścia" do niego. To co teraz widac to luksus. Jak mnie wwieźli na wózku do tego korytarza (przed remontem) to chciałem najzwyczajniej uciekac! Jakośc szpitala w Zakopanem, gdzie miałem swój "pokój" do tego co tutaj zastałem, to Hilton!

zdj. arch. Szpital Zakopane, reanimacja. Wiem, drastyczne ale to w końcu fragment mojego zycia... Fot. Sławek Krajniewski

Na dodatek kiedy już pchali mój wózek, po korytarzu przespacerował pewien pacjent który jak się poźniej okazało nie do końca miał równo pod sufitem. Uwierzcie mi, gdyby nie to że po 10 metrach ucieczki padłbym trupem, już by mnie tam nie było. Lament jaki zrobiłem był makabryczny. Małgośka się załamała, ja podwójnie :) Po kilku dniach już sie przyzwyczaiłem do tego miejsca i osobników z którymi tam przebywałem. 1-go bodaj grudnia 2007 jechałem luksusową karetką na operację do szpitala w Łodzi. Na szczęście ten etap życia mam już za sobą. Był traumatyczny ale o dziwo wspominam go z wielkim sentymentem...


W drodze do Tuszyna, las Krzyży ;)

I mój zimowy bolid.

sobota, 14 lutego 2009

Walentynki

Wszystkim zakochanym i kochającym życze jeszcze więcej miłości. Kochajcie się ludzie, bo warto się kochac. Niezależnie od okolicznosci, miłośc zawsze powinna byc na pierwszym miejscu.

piątek, 13 lutego 2009

Tak, wiem

Nic nie piszę ostatnio. Nie piszę bo nie ma o czym pisac. Trolluję w studio, wynajęcie za wynajęciem. Nawet nie mam kiedy pofocic dla siebie. Odwiedziny w aptece i obrazek rodem z baaardzo odległych czasów. Niestety dzisiejszy. Wciąż są ludzie którzy potrzebują więcej niż my. Potrzebują cokolwiek by przeżyc.


czwartek, 5 lutego 2009

Dym :)

Taką foteczke dostałem od jednaj z kursantek, Weroniki Drozd, jesli się nie mylę, 15-latki. Świetnie sobie radziła na planie, kilka wykonanych przez Nią zdjęc było bardzo fajnych. Na fotce ponizej produkowałem dym na planie ;)

116/79/76 - 01:10

wtorek, 3 lutego 2009

Marek i Paulina...

...wykonali sobie sesje, ja asystowałem. Jak pozwolą, wkleję jakiś fragment tej artystycznej produkcji.
Generalnie padam na twarz. Grypa mnie dopada. Prywatnie też nie ma się czym chwalic więc zawijam swój wąski zadek i biegnę odwiedzic kołderkę... Mam nadzieję że jest na swoim miejscu i czeka na mnie.

sobota, 31 stycznia 2009

Quantum of solace...

...o co chodzi w tym filmie? Bo chyba nie o ten pościg na starcie i bieganinę po dachach. Nawet kobietami nie było jak posycic meskiego oka. I nie chodzi tu o to że nie były piękne bo to nieprawda ale zagrały totalnie bez ikry. Craig, amerykański Borewicz, chyba najmocniejszą stroną ale i tak zawiodłem się na nim. Generalnie Bond od kilku ostatnich "odcinków" to już nie to samo. Myślałem że nigdy tego nie powiem. Teraz nawet napisałem ;) Connery i reszta WRACAJCIE, chocby zza grobów.
A w telewizorze dwóch panów się całuje. O co chodzi ja się pytam? Jedyny plus to fakt ze "pisuary" juz nie zarzadzaja TV, bo mozna obejrzec film z pogranicza akceptowalnej przez nich moralności... Na opłacanej przez społeczeństwo telawizji raczej "Brokeback Mountain" by nie przeszedł. Na marginesie bardzo dobry film, a wklejone w kadr widoki gór znakomite.
I kilka słów o nowym projektorze. Rewelacja! Na tą chwilę wszystko w nim mi się podoba. Pominąwszy ogromny ekran (300"), kolory, nasycenie, kontrast i czernie bajeczne.

Sobota, robota

Kurs studyjny. Na planie trzech, ops, ktoś właśnie dotarł więc czterech kursantów. Zatem kolejny dzień szkoleniowy. Niestety luty nie wygląda najlepiej pod względem szkoleń. Inna sprawa że takiego "obłożenia" kursami nie było od dawna. Grudzień i styczeń to zajęty każdy weekend, a w przypadku ślubnego od czwartku do niedzieli. Da się to przeżyc a profity potrafią wyeliminowac zmęczenie ;)
W nocy przetestowałem nowy nabytek. Jakośc obrazu powala. Czernie idealne, kontrast boski, kolory genialne. Projektor marzeń. Z przyjemnościa zasiądę przed ekranem i pooglądam stare, zupełnie inaczej teraz wyświetlane filmy. Oczywiście nie zapomnę o nowościach i pewnie podzielę się opiniami na ich temat. Wczoraj obejrzałem staroc, "Imię Rózy". Świetny, klimatyczny film z Connerym. Polecam. Detektyw w starym mrocznym klasztorze i XIII wieczny obraz klasztornej braci, świetny.

125/86/75 - 09:45

czwartek, 29 stycznia 2009

Powoli nadchodzi ten czas

Czas na wypoczynek. Gdyby nie te diabelskie ferie, już bym pomykal po gorach. Niestety jak pomyslę o tym tłumie... Ehhh. Jeszcze trochę i będę się meldował ze skalnych otchłani. Jeszcze trochę, trochę, trochę :)
Dzisiaj odwaliłem niezłą akcję. Wczesnym rankiem wyruszyłem do Warszawy. Miałem oddac projektor Nikonowi, kupic swój i odwiedzic z nienacka przyjaciela. Na wysokości Skierniewic zatrzymałem się na tankowanie. Leję to paliwo i patrzę przez szybę na tył samochodu... Patrzę, patrze i cierpnie mi ręka a nogi słabną... Na tylnej kanapie miał leżec projektor... Miał, BO ZAPOMNIAŁEM GO ZABRAC... W tył zwrot i o stolycy, odwiedzinach i zakupie mogę zapomniec :) Teraz się śmieję ale kilka godzin temu nerwy mnie dobijały. Kurier zabrał własnośc Nikona a inny jutro przywiezie mi mój nowy nabytek, Epson 700. Już się nie mogę doczekac.

wtorek, 27 stycznia 2009

Dzień filmu i muzyki

Bardzo mi brakuje czasu na przyjemności. Dzisiaj wieczorem to się zmieni. Zarządzam sobie czas filmu i muzyki. Ekran 230", wszelkie dostępne systemy audio i jazda. Czas się deczko odmulić :) Już szykuję ulubione filmy i muzę. Niestety wszystko zacznie się póznym wieczorem, bo studio oblegane przez wynajmujących.



Niestety nie udało się. Wynajem skończył się o 24-ej :(

115/80/54 - 11:00

piątek, 23 stycznia 2009

Ciężkie dwa dni

Już za mną. Doskonała atmosfera pomagała znieść zmęczenie. Fajni ludzie, potrafiący zapytać o co chodzi. Kościół, studio, mini-wesele i plener zamknięty. Wszystko w dwa dni. Modele też dali radę, choć to naprawdę cięki kawalek chleba.


Jutro, a właściwie prawie dzisiaj, kurs studyjny... Na szczęście niedziela wolna. Nie do końca, bo studio w wynajęciu...

110/84/71 - 21:55

wtorek, 20 stycznia 2009

Narobiło się

Roboty się narobiło. Przygotowania do kursu ślubnego idą całą parą. Prezentacje już prawie skończone. Studio przygotowane. Krzesła zakupione, mini catering załatwiony. Zostaje wyprawa do Warszawy po projektor z Nikon Polska, gadżety dla kursantów i drobne sprawy do zapięcia. Model i modelka z Eithel'a. Już zarezerwowani. Będzie dobrze.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

pogodynka i meldunek

Nareszcie trochę błękitu na niebie. Fajnie byłoby ruszyć pupę i coś pofocić ale robota nie ch...j i nie postoi. Tak więc do dzieła. Za kilka dni wielki kurs fotografii ślubnej i jest co robić w tym temacie.

Na marginesie. Właśnie słucham kolejnych wieści o ocalałych w niedoszłej katastrofie lotniczej. Wszyscy szczęśliwie się uratowali, z wyjątkiem... STADA PTAKÓW KTORE ZGINĘŁY. O nich się tylko mówi jako o przyczynie wodowania. Zadnego żalu po ich katastrofie. Ach te złe ptaki. Same sobie winne bo się pałetały pod skrzydłami. Problem w tym że one były "na swoim", w naturze. Zadna blacha nie lata sama z siebie, a one tak.

125/82/52 - 13:15

niedziela, 18 stycznia 2009

Odwiedziny

Niedzielne odwiedziny mojej rodzinki. Tak dawno się nie widzieliśmy ze ich ostatnie zrobione zdjecie trzymalem w szufladzie przez 50 lat :) Zartuje. Było miło. Dawno ich nie widziałem więc postanowiłem uwiecznić tą wizytę zdjęciem. Wyszło troche klimatycznie ale w końcu czego się nie robi dla rodziny.


Od lewej, Zulka, Madzia (siostra), Maciuś i głowa rodziny (czy aby napewno) ;) Krzysio.

NIedziela - kurs

Tym razem aktu. Na szczęście nie ja się produkuję :) To dziedzina Marka. Dla mnie dobry akt jest tak trudny do wykonania że nawet nie myslę brać się za to. Lubię nasycić wzrok pięknym obrazem ale wykonywanie tej fotografii to nie dla mnie. Może później przyjdzie na to czas.

121/81/76 - 10:20

sobota, 17 stycznia 2009

I po kursie

Nie było lekko. Kurs dla tylu osób to prawdziwe wyzwanie. Sporo teorii a potem milion błysków. Julka ledwie dawała radę, choć to pełna energii młoda dziewczyna. Stanęliśmy jednak wszyscy na wysokości zadania i kursanci rozjechali się po Polsce. Mam nadzieję że zadowoleni :)

____________________________


sobota - kurs

Dzisiaj mam na planie 9 osobową grupę kursantów. Zazwyczaj jest to góra 5 ludzi. Tak więc muszę mieć znacznie większa wydajność edukacyjną. Kawa i za 10 minut zaczynam.

Jak mi się nie chce...

121/81/76 - 09:20

niedziela, 11 stycznia 2009

Powrót

Forumowicze wracają do domów. Już są pierwsze opinie o plenerze. Jak zwykle przychylne bo zloty forumowiczów Nikona są zawsze udane :) Liczę teraz na wysyp zdjęć. Już się nie mogę doczekać. Kocham Tatry i wiem jak bardzo te zdjęcia mnie nakręcą. Wiem też że nie wytrzymam i lada chwila spakuję się w drogę. Przełom stycznia i lutego bywa w górach przepiękny. Śnieg jest utwardzony i tylko co jakiś czas zasypywany nowym puchem... Eh... Najchętniej pojechałbym już dzisiaj.

Orkiestra fotograficznie

Dzieje się, oj dzieje. Zbierają, tańczą, ratują, grają, lansują się. Naród się bawi. Kilka fot z Manufaktury.


jedni się modlą a inni szukają krążka...

nie ma to jak wleźć komuś głowę...

Manufaktura zagrożona, spider man atakuje...

nasi też byli...

jacyś faceci nękali słuchaczy. Nikt ich nie zna. Pytałem...

z krzesła można korzystać i tak...

tylko dla dorosłych. Jak tak można przy ludziach...

nie chciały na mnie patrzeć. Poruszyłem za to aparatem...

złote dziewczyny...

pana odrobinę pogięło...

te panie znamy z naszego studia. Młodej jeszcze nie...


było pięknie, jak widać...


orchestra!

Dzisiaj kolega Owsiak zarządza krajem. Obywatele, budzić się! Wyciągać ze skarpety tą odkładaną nie wiadomo na co kasę.


Ja "czyszczę" moją świnkę. Coś tam się uzbierało. Każdy grosz dobry. Do dzieła.

____________________________________


Wieczorem spacerek z przyjacielem. Już zaczał torować nam drogę ;)


123/85/63 - 11:20

sobota, 10 stycznia 2009

Przy okazji sesji...

dla Marka, zostałem przyłapany na bezpośrednim kontakcie z kolegami Jackiem i Danielem. Oczywiście uwieczniono to wydarzenie i zostałem umieszczony na liście przyszłych członków elitarnego klubu "AA". Zdjęcie do legitymacji zamieszczam w blogu ;)

Kilka zdjęć targowych i opinia

Targi trwają. Miło że organizatorzy mnie poznali i mogłem dzięki akredytacji fotografować wnętrze hali. Czy było warto? Nie odpowiem wprost. Mogę tylko powiedzieć że moja wizja takich targów jest nieco inna. Mimo wszystko uważam że powinny się odbywać. Kilka zdjęć poniżej.
















Spodziewałem się jakiegoś pokazu mody ślubnej. Jakiejś prezentacji, sceny z dynamicznymi pokazami. Zamiast tego tylko stoiska nastawione na źródła dochodu. Niby target jest ściśle określony ale można go zdobyć na różne sposoby. Może jutro coś mnie zaskoczy, oczywiście jeśli się wybiorę :)

Targi ślubne i inne pitolenie :)

Obudziłem się chory. Boli mnie ucho zawiane łódzkim, mroźnym wiatrem. Chyba też jakaś gorączka mnie bierze. Muszę się jednak ogarnąć i odwiedzić łodzkie targi ślubne. W końcu to część mojej działalności. Nie wiem czego się tam spodziewać ale jeśli się tam nie pojawię to się nie dowiem :)
Tak więc tabletki do organizmu i w drogę :)

124/89/58

piątek, 9 stycznia 2009

Pobudka...

...była dzisiaj koszmarem. Butelka kadarki to jednak za duzo jak na mój organizm. Głowa informuje bardzo radykalnie że istnieje. Jest nawet odrobinę natrętna.
Muszę sobie wymyślić jakieś fajne zajęcia na dzisiaj, bo nuda mnie wykończy. Pogoda średnia. Szaro, buro. Niespecjalnie nadaje się na spacer. Muszę się jednak zmusić bo brak powietrza odczuwam juz od jakiegoś czasu. Niby zapowiedany był śnieg ale jak na tą chwilę ani grama.
____________________________________

To sobie wymyśliłem... Tak długo nie używałem samochodu, ze jego akumulator nawet nie drgnął. Swoją drogą nie domyślałem się że ma "aż" trzy lata i powinien być wymieniony w ubiegłym roku. Inna sprawa że serwisanci w serwisie BMW mówią zawsze to, co przynosi im zyski a nie to co faktycznie jest dla klienta najlepsze. Jakoś nie pamiętam żeby ktokolwiek z moich znajomych narzekał na akumulator po trzech latach użytkowania. Może jednak się mylę. Podłączyłem go do ładowarki, zobaczymy co będzie jutro. Raczej nie jestem chętny do wydawania kolejnych środków na cos, co wydaje mi się że powinno jeszcze podziałać.
____________________________________

Cały czas mnie męczy. Mam ochotę zabrać kalesony i ruszyć do Zakopca. Fajnie się bawią a ja tutaj zamęczam czytelników ;) Niby to takie proste. Może gdybym miał 20 latek mniej...

Ok. Włączam muzę. Dzisiaj Diana Krall. Che ktoś posłuchać ze mną? Lampy wzmacniacza już rozgrzane. Zapraszam.



119/87/61 - 11:30

czwartek, 8 stycznia 2009

Raport mniejszosci

I nie o filmie będzie. Oj nie. O mniejszości która siedzi na przysłowiowym tyłku i przyjacielach którzy bawią się w tym czasie w Zakopanem. Mniejszość w mojej skromnej osobie musi się dzisiaj zadowolić czerwoną, półsłodką Kadarką. Nawet telewizja nie ma niczego czym mogłaby mnie zaskoczyć. Fakt jest jednak taki, że sam sobie winny. Z środkami płatniczymi kiepsko, wiec tylko na kadarkę mnie stać. O grzańcu na Krupówkach mogę zapomnieć. ALE TO SIĘ ZMIENI!!! No nic, posiedzę przed komputerem (ale nowość). Może czas na realizację staaaarych pomysłów na uszlachetnienie bussinesu.



Dobra, trzeba wyciągnąć korek :) Pyk!
Plusy własnego studia. Mozna sobie udokumentować grzechy, co niniejszym czynię :)

99/65/85 - 23:50

środa, 7 stycznia 2009

pranie, gotowanie, żarcie

To jest życie. Szczególnie to ostanie, żarcie :) Brak ruchu, jakaś przystawka i 82 kg gotowe. DRAMAT. Czas się opanować. Inna sprawa że łatwiej powiedziec, trudniej zrobic. To takie przyjemne. Przechodzę jednak na rosołki, gotowanego kurczaka i odrzucam pieczywo. Piszę te bzdury ku przestrodze obserwatorów mojego bloga :) Strzeżcie się, nadwaga czycha za drzwiami ... Drzwiami waszych kuchni :)

120/77/61 - 22:50

poniedziałek, 5 stycznia 2009

hmmm.

Trochę zaniedbałem bloga. Raczej nie było o czym pisać. Nic się nie dzieje. Może oprócz tego że wszędzie straszą 20 stopniowym mrozem. Ja nic nie czuje. Może dlatego że od kliku dni nie ruszam się ze studia :) Niestety za chwilę będę musiał uzupełnić lodówkę i nie wiem czy wierzyć w te 20 stopni czy nie. Na wszelki wypadek ubiorę się w maksymalną ilość odzieży zimowej jaką tu dysponuję :)

128/83/74 - 15:20