sobota, 26 września 2009

A w Zakopcu, pieknie...

Az nie chce sie wracac. Pogoda wysmienita, choc wysoko w Tatrach chmurki okalaly szczyty. Piekne klimaty. Jak na wrzesien sporo ludzi na szlakach, choc w porownaniu do sierpia to 1/10 :) Pierwszy dzien to byla masakra. Cale Czerwone Wierchy od prawej do lewej. Mimo problemow z kolanem przebrnalem caly szlak. Szedlem tak dzielnie bo wiedzialem ze z Kasprowego zjade sobie wygodnie kolejka. Juz sobie zjechalem. Okazalo sie ze z Kasprowego zwoza ludzi do 18-ej. My dotarlismy o 18:15. Nie musze nikomu kto biega po Tatrach we wrzesniu mowic jakie to uczucie gdy czeka Cie jeszcze 2.5 godzinne zejscie w ciemnosciach. Na dodatek z kolanem ktore chcialo sie rozpasc. No ale co robic. W dluga. Motywacja byla tym wieksza ze co kilka minut odzywal sie raz z prawej, raz z lewej mis :) Jak ktos mial okazje uslyszec ten mily dzwiek z odleglosci kilkudziesieciu metrow, to wie o czym mowie :) Nigdy tak szybko nie bylem w Kuznicach, mimo kompletnej ciemnosci :) A to dopiero pierwszy dzien...


wtorek, 15 września 2009

Dobra wiadomosc

Jest szansa ze Panasonic Polska spisze sie na medal. Dzisiaj dostalem informacje ze prawdopodobnie uznana zostanie moje reklamacja i w tv zostanie zamontowany nowy panel plazmowy. Mam nadzieje ze nie zapeszam ale skoro juz sie o tym dowiedzialem :) Byloby super.

Gwoli scislosci...

Informacja dla moich znajomych, przyjaciol i "przyjaciol". Informacje o mojej chorobie nowotworowej, na ta chwile sa nieprawdziwe. Tak wiec trzeba puscic w eter jakas inna bajke.
Teraz czas ruszyc pupe na kolejny, jeden z ostatnich w tym roku plener slubny.

poniedziałek, 7 września 2009

PS3

Spelnilem kolejne mini marzenie. Kupilem konsole PS3 z odtwarzaczem BR. Wlasnie ten odtwarzacz mnie przekonal. Jakosc bardzo dobra. Gry... Zobaczymy. Na ta chwile ucze sie obslugi pada :) Mam nadzieje ze jesienia bedzie wiecej czasu na zabawe.
Wracam do roboty :)

sobota, 29 sierpnia 2009

Slubna passa trwa

Kolejna ceremonia. Zaczalem od 9-ej a skoncze o... Cholera wie o ktorej. Nie bedzie lekko bo pogoda butelkowa, na dodatek boli mnie zab. Musi byc pod gorke, inaczej sie nie da. No dobra, czas spadac do mlodej na makijaz.

piątek, 28 sierpnia 2009

Oczy mi odpadaja

Powoli chyba trace wzrok. Obrobka zdjec mnie dobija. Jest tego taka masa ze po kilku godzinach pracy czuje fizyczny bol w oczach. Tysiace zdjec obrobionych a nawet tylko przejrzanych na mojej 30-ce daje sie mocno we znaki. Mam nadzieje ze do konca sezonu jakos pociagne. Jakby tego bylo malo, jutro dwa wynajecia i plener. Kolejne zdjecia na dysku... Szkoda ze nie mam innego sposobu na rozmnazanie kasy :) Lotto?

środa, 26 sierpnia 2009

Pozakupowe przygody

Oczywiscie pech jak juz czlowieka dopadnie, to na dobre. Zakupiony tv padl po 3 godzinach "ogladania". Kawal klocka musialem spakowac ponownie i zrobic reklamacje. No i w jakims sensie na dobre wyszlo, bo musze przyznac ze Media Markt sie popisal. Odebrali rupiecia a w zamian przywiezli nowy ale za to wyzszy model. Oby podzialal troche dluzej niz Panasonic. Obraz w full HD zachwyca. Trzeba przyznac ze i w tej dziedzinie zmiany sa zauwazalne. Tv zajmuje teraz 1/4 studia ale robi wrazenie :)
Zeby jednak nie bylo lekko, padla mi klawiatura bezprzewodowa. Kolejny wydatek (190,00). Ciezko nadazyc za tym wszystkim z kasa...
Acha, odebralem tablice do motocykla :)

135/87/81 - 16:10

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Wydatki

Niestety kolejne. Telewizor umarl na powaznie :) Nie wiem z czego sie smieje. Plazma poszla w zapomnienie, kupilem wiec nowa, juz nie Panasonica (Samsung 50" - fajny i full HD). Nienawidze nieplanowanych wydatkow ale co zrobic. Oczywiscie stary tv bede reklamowal bo nie moge sie pogodzic z tym ze sprzet za 5 tys pada po 2,3 roku...
Zaraz bede meczyl Wydzial Komunikacji o tablice do motocykla. Moze juz sa. Do konca sezonu juz niedaleko a ja nie moge jezdzic bo zgubilem tablice. Paranoja. Nie maja nic zastepczego. Nonsens. Nie pierwszy i nie ostatni w tych urzedowych arkanach.
Nie wiem tez czy przypadkiem jedni z mlodych nie wpadna na pomysl pleneru dzisiaj. To by juz byla katastrofa.

piątek, 21 sierpnia 2009

Kurs, kurs, kurs...

i po kursie. Upal nas dzisiaj dobil. Masakra. Jako fotografowie nie odczuwalismy tego zbyt mocno ale Paulina i Pawel malo sie nie rozplyneli... Znowu fajna ekipa. Bez problemu dali sobie rade z wszystkimi zadaniami, choc pytan padlo z milion.
Teraz zakupy i zasluzony odpoczynek (czyt. obrobka zaleglosci).

czwartek, 20 sierpnia 2009

No to do roboty

Zaczynam wlasnie kolejny kurs slubny. Ekipa juz zmontowana, zatem do dziela. Mam nadzieje ze w pakiecie ekonomicznym uda mi sie wszystko poprowadzic do szczesliwego finalu.

środa, 19 sierpnia 2009

Kolejny plener wykonany

Kolejny plener wykonany. Tym razem Arkadia. Nie przepadam za tym miejscem ale co zrobic, klient nasz pan. Tak wiec standartowe kadry w drzewach, troche cegly, mostek i staw. Poszlo nawet niezle, choc czas gonil. Jutro kurs slubny wiec musze sie przygotowac. Powiniennem dac rade, bo grupa mniejsza niz zazwyczaj. Start o 9-ej. W miedzyczasie maly wynajem studia, a po 18 znowu kolejne... Padne na lopaty :)

wtorek, 18 sierpnia 2009

Powrót

Juz jestem, choc po tym co zastalem na miejscu lepiej bylo nie wracac. Zepsuty telewizor, problem z forum, klopoty z kontaktem z ksiedzem prowadzacym kurs, slowem do dupy to wszystko. Na szczescie odrobine wyluzowalem mozgowie. Oby na dlugo... Jutro plener z mloda para, przygotowania do kursu i Bog jeden wie co jeszcze. Aha, masa obrobki zaleglych zdjec slubnych.
___________________________________
Co do samego wypadu. NIGDY WIECEJ W SIERPNIU!!! Ilosc "turystow" mnie powalila. Nigdy nie widzialem na szlakach takiej "stonki". Pomijam Krupowki, bo to oczywiste ale w samych gorach ogrom ludzi. Smiglowce sie nie wyrabialy, ciagle w powietrzu. Kolejka na Giewont ciagnela sie od samego siodla. Kiedy doszedlem do Kasprowego po przejsciu z Czarnego przez gran Koscielca, oczom moim ukazalo sie 1000 ludzi! Cale szczescie ze udalo sie zjechac, bo sil juz mi braklo na zejecie z Kaspra. Sierpien nie dla gorolazow. Trzeba odczekac do polowy wrzesnia i znowu zrobi sie pieknie. Mimo wszystko Tatry dzielnie to znosza, nawet te tony smieci ktore mozna znalezc wszedzie... A gorale... A gorale sie ciesza, dudki sie dziesiatkuja, kieszenie pelne kasy wiec im humory dopisuja. Ktoregos dnia zalplanowany wypad do Czarnego Stawu nad Morskim, nie powiodl sie bo kolejka na parking w Palenicy zaczynala sie na przejsciu do Slowacji. Dobre 2 km. Oczywiscie w tyl zwrot. Innym razem.










poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Zakopane

Wielkorodzinny wypad w gory. Juz sie boje. Cale rodzenstwo z wszystkimi przystawkami. Ja i tak nastawiam sie na wysokosc, zatem bede pisal z wysoka ;)

sobota, 8 sierpnia 2009

kolejne zlecenie...

...wykonane. Tym razem okolice Lowicza. Bardzo mila i sympatyczna para. Fajnie sie wspolpracowalo. Mysle ze material bedzie ok. W drodze do i z "popelnilem" calkiem fajne foto.


A jutro, a wlasciwie prawie dzisiaj, kolejny kurs studyjny. Oczywiscie za dudki, zeby nie bylo njejasnosci i kolejnych idiotycznych komentarzy zazdrosnikow :)

piątek, 7 sierpnia 2009

Pech...

Trzeba mieć prawdziwe "szczescie". W drodze z Warszawy do Lodzi zgubiłem tablicę rejestracyjną motocykla. Cholerne dziurawe drogi i wibracje. Teraz kłopot murowany. Nowe tablice, przerejestrowanie i całe te procedury. Wkurzyłem się. Idę się napić...
Ps. jakby ktoś znalazł EL998A to juz wie gdzie szukać właściciela ;)

Viasat

Dzisiaj dostałem bardzo pozytywny zastrzyk adrenaliny i to juz z samego rana. Trwajace od kilku dni rozmowy ze stacja Viasat History prawdopodobnie przyniosa dobry efekt w postaci wspolparcy w moim nowym przedsiewzieciu. Na ta chwile mam potwierdzenie otwartej wspolpracy. Teraz trzeba zebrac wszystko do przyslowiowej kupy, wziac sie do roboty i zrealizowac pomysl :)

128/87/65 - 07:40

wtorek, 28 lipca 2009

Rodzi mi się...

...nowe, duże przedsiewzięcie fotograficzne. Nic więcej nie napiszę bo wolę nie zapeszać. Mam nadzieję że się uda. Duży projekt ma swoje prawa, zatem znowu będę musiał sporo czasu i inwencji wrzucić w pracę "tfurczom" ;) Na tą chwilę muszę się mocno rozejrzeć za dobrym php-owcem, bo obawiam się że z portalem opartym na gotowcach się nie uda. Znowu mi się zachciało społecznikowstwa :) Cały ja.


I z szufladki:


środa, 22 lipca 2009

Grzebanie w szufladzie

Naszło mnie grzebanie w szufladach, tych elektronicznych i fizycznych. O ile te drugie to TYLKO poukładnie szmat, o tyle przegląd miliona zdjęć to już poważna sprawa. Kiedyś jednak trzeba usystematyzować to wszystko. Chwila wolnego między obróbką zdjęć ślubnych pozwala na takie "zabawy". Powrzucam trochę. Tak ku zachowania w pamięci bo znowu pójdą do szuflad :)




Mały, bardzo mały gratis :)


124/89/58 - 10:00

czwartek, 16 lipca 2009

Nuda

Straszliwie się nudzę, mimo że roboty moc. Powoli mam jednak dosyć obrobki zleconych zdjęć. Mam już tak wielka ochotę wyjechać w góry że az mnie nosi. Niby nic mnie specjalnie nie trzyma ale muszę dokończyć wszystkie zalegle zlecenia. Troche tego jest.
Na szczescie wczoraj pogoda przez chwilę była lepsza. Udalo mi się nawet wykonać plener. Dwie godziny, a tuż po zakończeniu lunęło jak z cebra. Tradycyjnie pogryzły mnie komary. Co ja mam w tej krwi oprócz alkoholu? Nie wiem :)
W studio dzisiaj znowu masakra. Pierwszy wynajmujący czekał na modelkę 2 godziny :) Kolejni zaraz zapukają do drzwi. I tak do późnego wieczora...

128/85/63 - 12:20

piątek, 10 lipca 2009

Oooo? Blog :)

Dzień ślubu Pauliny i Marka a ja znowu nie mam się ubrać :)
Ślub o 15-ej, poźniej podróż do jakiejś wiochy pod Łodzią. Niestety nie poszaleję, w nocy powrót a jutro zlecenie. Muszę odespać i przygotować się na pełny pakiet do oczepin... Wrrr...

sobota, 4 lipca 2009

Kolejny dzień w raju

Zaliczony plener, więc obróbki zdjęć ciąg dalszy. Na dodatek doszła sesja reklamowa i trochę więcej materiału do obróbki. Przestaję się wyrabiać. Na szczęście jutro nie mam zlecenia, wynajmu i innych upierdliwości. Wieczorem zaplanowane kawalerskie Marka. Trzeba będzie łychę obalić ;) Ciężkie to życie...

piątek, 3 lipca 2009

Kolega mi się zaręczył był ;)

Północ. Ciemnosc zasnuła miasto dawno temu, od czasu do czasu rozświetlona błyskawicami niekończących się burz. Dwoje młodych ludzi w dworcowym podziemiu w którym widzieli się pierwszy raz jakiś czas temu... Jedno klęczy, drugie lekko osłupiałe i zaskoczone wpatruje się w szeroko otwarte, zaszklone łzami oczy partnera... Oboje szczęśliwi, przepełnieni radością nadchodzącego nowego życia... Mareczek i Paulinka, moi przyjaciele oświadczyli się sobie i wzajemnie przyjęli. Radość była wielka, a dobry to prognostyk na przyszłośc. Ich WSPÓLNĄ przyszłość. Szczęścia przyjaciele życzę...

Przyznam szczerze że i mnie się oczy zaszkliły...

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Imieniny

Właśnie sobie przypomniałem. Dokładniej to mi przypomniano o 8-ej z minutami. Niezastąpiona ciocia Ania. Telefon zerwał mnie na nogi, na szczęście bo zapomniałem ze 10 minut później mam wynajęcie studia :) W takim tempie go jeszcze nie sprzątałem. Udało się. Koczuję w studio i powoli zabieram się za obróbkę zdjęć. To co mi się chce... ;)

czwartek, 25 czerwca 2009

Kurs w akcji

Pierwszy dzień w tyle. Było fajnie. Kościół tradycyjnie na wesoło bo ksiądz w formie :) Sporo ludzi, osiemnascie osób to liczba jaką mieliśmy na pierwszym kursie. Krótko mówiąc businessowy sukces, choć robota cięzka. Jutro "przygotowania" i studio. Ufff.
Małe dwie fotki z pleneru ponizej:


I mały gratis kościelny w klimacie co go lubię :)


piątek, 19 czerwca 2009

Kolejny szary czerwiec

Dlaczego ostatnie "czerwce" od wielu lat są mokre albo zachmurzone. Czy motocykliści w tym kraju muszą mieć zawsze przechlapane? Z dzieciństwa, tak odległego że moge się mylić, pamiętam czerwce gorące, upalne, suche. Teraz albo coś kapie albo szarzyzna na górze zmusza do siedzenia przed komputerem. Jasne, to tylko brak organizacji ale odechciewa się wszystkiego patrząc przez nie do końca czystą szybę w oknie. Może chociaż ruszy się trochę wynajem studia bo i z tym ostanio kiepsko a z czegoś trzeba życ ;) Mam nadzieję że po kolejnym zleceniu i kursie ślubnym w przyszłym tygodniu trochę się lepiej zrobi na niebie i pomknę znowu w góry... Oby.

123/88/63 : 10:55

środa, 17 czerwca 2009

Dawno...

...nic nie napisałem. Prawdę mówiąc nie ma o czym. Ciągła obróbka której mam już dosyć. W sobotę kolejny ślub, więc co? Ano kolejna obróbka. Ale odbiję to sobie już niedługo :)

wtorek, 2 czerwca 2009

Polowanie

na kadry. Tym razem udało mi się zapolować na zwierza który nie czesto pojawia się w plenerze :) Było mało czasu na focenie.



114/90/54 - 19:00

sobota, 23 maja 2009

Kolejny ślub

Zaraz startuję. pełny pakiet więc spora mobilizacja. Pogoda nie pozwala na plener w dniu dzisiejszym więc trzeba będzie go odłożyć. Może niedziela na którą zapowiadają piękną pogode pozwoli się wyrwać w miasto. Tymczasem sudafet do nochala, witaminy do zołądka i do roboty kolego :)

121/69/64 - 11:00

piątek, 22 maja 2009

Dzień drugi

Zaczęliśmy od przygotowań. Sawa umalowana, przygotowana na wyjcie w plener. Szkoda że pogoda w Łodzi jest delikatnie mówiąc do d...y. Na szczęście jeszcze nie pada ale zbliża sie jakiś front atmosferyczny. Ja oczywiście leczę katar, bo znowu jakieś badziewie fruwa w powietrzu. Jutro pełny pakiet. Zaczynam od 10 a kończe na oczepinach, około 2-ej. Masakra. Powoli dociera do mnie potrzeba kolejnego zakupu. Nikkor 14-24/2.8. Niestety cena zaporowa. Brakuje mi jednak tej szerokości. O ile z fish'a mogę zrezygnować, o tyle szerokości zaczyna mi coraz bardziej brakować. No nic, trzeba się będzie postarać o kase na to szkiełko.

czwartek, 21 maja 2009

Kurs ślubny - dzień pierwszy

Kościół i studio zaliczony. Mała, sympatyczna grupa i dwie kobiety. Super. Mamy już za sobą fotografię studyjną i ceremoniał. Przy okazji miałem okazję na mały test manualnej 85/1.4 koreańskiej produkcji (dostarczony do testu przez firmę infoto - dziękuję). Całkiem przyzwoicie zbudowany korpus obiektywu. Genialne światło 1,4. Manual ale z bardzo dobrym oporem pokrętła wyostrzania. Jestem pod dużym wrażeniem obrazka. Przy okazji wykonam na potrzeby forum test tego obiektywu. Głębia jak należalo sie spodziewać, papierowa ale bokeh miodny bardzo. Za 800 złotych warto pomerdać pokrętłami zamiast AF. Wkrótce będą sample.


Idę odpocząć i nastawić się na jutro (przygotowania i plener).


111/70/70 : 23:00

wtorek, 19 maja 2009

siedzę sobie...

...nad obróbką zdjęć z sobotniego ślubu. Jestem połowicznie zadowolony z jakości . Fakt że mocno eksperymentowałem ale też spodziewałem się większej róznicy w jakości zdjęć między D2x a D3x. Jest oczywiście lepiej ale nie jest POWALAJĄCO lepiej. W tym tygodniu postaram się wykorzystać doświadczenie z ub. soboty. Trochę szerszy pakiet więc okazja do większej róznorodności zdjęc moze być przydatna.

sobota, 16 maja 2009

Pierwszy ślubniak w sezonie

Zaczyna się. Pierwszy set ślubny w sezonie. W pakiecie tylko ceremonia i wesele ale D3x bedzie miał nareszcie szanse pokazać się w boju. Bardzo jestem ciekaw co ta puszka "wypluje" z siebie. Trochę mnie martwią warunki atmosferyczne. Całe tygodnie było pięknie, dzisiaj i podobno tylko dzisiaj, ma lać :( Robota to robota więc nie ma co marudzić i trzeba pakować torbę ;)

piątek, 8 maja 2009

Foto Festiwal


Masa zdjęć z górnej artystycznej półki. Sztuki się nie ocenia, ją się chłonie. Zachęcam więc do własnej oceny materiałów które na festiwalu zostały zaprezentowane. Ja jestem wciąz pod duzym wrazeniem działań Krzysia Cendrowskiego, który z uporem maniaka lansuje fotografię której nie oglądamy na naszej klasie czy nawet portalach fotograficznych. Duuuzy format...
Gratulacje Krzysztofie.

niedziela, 3 maja 2009

Kolejna mini-wycieczka





Tym razem Tomaszów Mazowiecki i okolice. Białe piaski trochę mnie zawiodły. Jakby mniej białe niz dawniej ;) Potem zalew, zalany głównie turystami i mega głośną muzą z miliona róznych knajp i knajpek. Powalczyłem z tematem całe 10 minut i w drogę. Pojechałem wąskimi drogami między małymi mieścinami. Średniej jakości te szosy ale za to klimaty super. Czas się w tych miejscach zatrzymał. I dobrze. Łącznie zaliczyłem około 3,5 godziny, co wystarczyło aby mój tyłek mocno ucierpiał :) Jutro wymiana oleju i przygotowanie do nieco dłuzszej wyprawy w Polskę.

sobota, 2 maja 2009

Powoli się ruszam :)

Ból wciaż doskwiera ale nie mogę już usiedzieć na tyłku. Krótka wyprawa w okolice Łódzi dobrze mi zrobiła. Celowo wybrałem się mało uczęszczanymi drogami. Fajne klimaty, brak ruchu, generalnie sama jazda i natura. Było super. Jutro zapakuję aparat i w drugą stronę miasta.
Tak wyglądają podłódzkie pola rzepaku (piękne) i moja wirazka :)

wtorek, 28 kwietnia 2009

Ból, ból, ból...

Niemal nie do zniesienia. Kompletna masakra. Grzebanie w otwartej ranie to coś czego nikomu nie życzę. Muszę to odespać, bo jutro powtórka z rozrywki :(

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Pokomplikowało się trochę

Ze zdrowiem oczywiście. Rana się nie goi, na dodatek dzisiaj dowiedziałem się że sprawa jest bardzo poważna i mogę skończyć na operacji w klinice. Jutro czeka mnie łyżeczkowanie, cokolwiek miałoby to znaczyć. Trochę jestem przerażony bo już dzisiaj przeżyłem makabryczny ból. Na dodatek sam sobie wstrzykuję w brzuch jakieś specyfiki. Tak bardzo mi żal tej pięknej pogody. Jak znam życie kiedy wykaraskam się z kłopotów zacznie lać i tak będzie lało i lało... Pech mnie prześladuje ostatnio. Dobra, nie tracę ducha i jutro postaram się być dzielny.

Na forum na szczęście spokojniej. Kilka osób nareszcie zrozumiało że to miejsce to nie pole bitwy a dyskusji i publikacji zdjęć. Oby to trochę potrwało bo zawsze znajdzie się jakaś czarna owca która znowu zepsuje klimat oczywistą własną "jedynie słuszną racją". Czasem nie rozumiem ludzi. Zamiast skupić się na czymś przyjemnym, oddać się pasji, czy zwyczajnie założyć kapcie i usiąść przed telewizorem, jątrzą i prowokują idiotycznymi wątkami. No ale to ludzka natura więc podchodzę do tego z dużym dystansem. Będzie dobrze.


Jutro kolejny kurs studyjny. Niestety nie ja go poprowadzę. A na moim podwórku zaparkowała terenowa Toyota ;)

113/72/75 : 20:30

piątek, 24 kwietnia 2009

Znowu sie zapuściłem

Jakoś znowu nie było o czym specjalnie pisać. Zmuszam się powoli do wychodzenia ze studia. Mała runda motocyklowa po mieście, wypad na zakupy, trochę filmów. Słowem działania na siłę. Nie moge się doczekać wypadu na plener ale z taką nogą mogę zapomnieć jeszcze przez jakiś czas. Jednak już niedługo ruszam w Polske :)
Idę do kina. Dzisiaj "Przebudzenie" z Haydenem Christensenem. Sporo słyszałem o tym filmie. Zdam relację :)

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Tak, wiem...

zapuściłem się. Może dlatego ze wciąż siedzę w studio z opuchliznami i generalnym obiciem :) Jest lepiej ale nie mogę się doczekać kiedy będzie duuużo lepiej ;) Był już moment w którym wydawało mi się że mocny ból nie wróci, nawet wykorzystałem ten moment na odpalenie mojej Virago ale kilka chwil poźniej już wiłem się z bólu. Nie mogę się doczekać kiedy pomknę sobie pierwszy raz w tym sezonie. Słyszę za oknem co jakiś czas głośne wydechy i aż mi się serce kraja... Sobotni kurs zaliczyłem w miarę spokojnie, choć godzina 18-ta była krytyczna (nie dałem po sobie poznać cierpienia) ;)
No dobrze, koniec marudzenia na tą chwilę. Ma się ku lepszemu i tak trzymam.

132/88/74 - 10:50

piątek, 10 kwietnia 2009

Zapadła decyzja co do obiektywu

Ciezko ją podjąć bo cena obiektywu powala. Uzywany kupuje dzisiaj za cene nowego sprzed 4 miesiecy :( To co dzieje sie w cenach to jakas kompletna porazka. Ale co zrobic, sezon ślubny się zbliza i nie mam wyjscia. Muszę dać klientom najwyzsza z mozliwej jakość. Tak więc Nikkor 24-70/2.8 do torby.

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Noga mnie boli

niby temat jak każdy inny ale nie do końca. Faktycznie to co się dzieje z moją nogą to jakaś kompletna porażka. Ból zamiast maleć wzrasta. Nie jestem płaczkiem jak większość facetów ale czasem chce mi się z tego bólu wyć. Najlepszą pogodę tracę siedząc w studio i zwijając się z bólu. No dobra, spadam na kolejne smarowanie :)

środa, 1 kwietnia 2009

No i...

wróciłem z "pogotowia". Noga wciąż spuchnięta ale mam sie nie martwić, kości całe a ból i potrojenie objętości nogi ustąpi za jakiś czas. Niestety z uwagi na fakt przyjmowania leków rozrzedzających krew, opuchlizna i siniaki potowarzyszą mi do wakacji ;) Najgorsze że jutro kurs fotografii ślubnej, a więc dwa dni ciężkiej pracy. Niestety ja sobie popracuję ale tylko w studio... Na targi foto też sobie poszedłem :( No nic, poobijam się trochę i popatrzę jak inni pracują, czyli jak zwykle :)

wtorek, 31 marca 2009

Upadek

Dosłowny upadek... Z 2.5 metrowej drabiny wprost na nią. Była podła i połączyła się z podłogą szybciej niż ja. Na tyle szybko ze zaliczylem ją w kilka sekund później. Jestem obity, na szczęście nie połamany ale nie mogę chodzić a paskudne siniaki zeszpeciły mi ciało :) (jakby wzceśniej nie było szpetne). Poważnie mówiąć jest kiepsko, opuchlizna makabryczna i o chodzenieu mogę zapomnieć. Nigdy nie wyobrażałem sobie że łydka może być tak twarda i ogromna...
Na szczęście studio już pomalowane. Jest ładniej ale gdybym wiedział że tak się skończy malowanie to chyba bym się na nie nie zgodził.
Koniec lemantów. Przygotowania do kursu ślubnego idą całą parą, choć obawiam się że ja spędzę czas z kursantami tylko w studio. No i o targach Foto-Video mogę zapomnieć...
Spadam do łóżka, mniej mnie wszystko boli jak leżę...

piątek, 27 marca 2009

Conan :)

Nie mylić z Canonem ;) Tak się nazywa mój nowy komputer. Jest podobno "wypasiony" choć ja się na tym nie znam. Jak na komputer to dziwny jest trochę bo świeci kolorami z wnętrza obudowy :) Trochę to dziwne że wnętrze komputera stanowi teraz jego walor estetyczny. Ja mam tylko nadzieję że sprzęt sprawdzi się w obróbce zdjęć. Może pokuszę się też o jakieś gry, bo do nich podobno jest optymalizowany.

121/83/60 - 10:00

niedziela, 22 marca 2009

Gattaca

Jak nie kochać tego filmu. Uwielbiam go. Ma tak specyficzny, świetny klimat ze mogę oglądać go wyjątkowo często.
Właśnie zakończyliśmy drugą fazę remontu studia i tuż po tym obejrzałem ten film. Polecam go każdemu kto go wcześniej nie widział. Nie zawiedziecie sie.

112?76/86 - 00:58

środa, 18 marca 2009

Nie do wiary

Już 5 dzień nic nie napisałem. Może dlatego że nie za bardzo było o czym. Jakoś tak banalnie toczy się życie. Niby organizuję sobie wyjazd ale wciąż trudno mi się zebrać do kupy i podjąć decyzje: JADĘ!
Może pod koniec tygodnia. Eh...

120/65/67 - 01:05

wtorek, 10 marca 2009

Jura

Zamarzyła mi się Jura Krakowsko-Częstochowska. Jeśli pogoda dopisze to wykorzystam któryś dzień tego tygodnia i odwiedzę tą piękną część naszego kraju. Dawno tam nie fotografowałem a koniec zimy nadciąga. Może uda się wykorzystać resztki zalegającego śniegu. Czuję że na Zakopca w najbliższym czasie nie będzie mnie stać :(

kaktusik :)

Jak nie na pomidorówkę to może na kaktusa, wrrrróć, cactoosa mogę Was zaprosić? Właśnie wykonałem mu sesję :)


pomidorowa bez makaronu

Na planie ;) W ramach testu poświeciłem sobie trochę na pomidory. Zapewniam ze zaden w tej akcji nie ucierpiał. Poniewaz wiem ze czytaja mnie moi kochani forumowicze, dodam ze to co wyrabia z obrazkiem D3x w tandemie z 60/2.8 to magia. Detal, szczegóły w cieniach to klasa dla samego siebie. Namawiam do zakupu tego korpusu, nie będziecie zawiedzeni. Cena przystępna jak na tą jakośc ;)

poniedziałek, 9 marca 2009

poweekendowo

Zakończyły się wszystkie akcje związane z warsztatami. Można odtajać i na spokojnie podsumować spotkanie. Klimat bardzo fajny, udało się też poznać kilka nowych osob, dokładniej mówiąć obejrzeć ich z bliska. Nicki na forum to swoiste fantomy, często maja niewiele wspólnego z konkretnymi osobami. Stajemy twarzą w twarz i "dopasowujemy" sobie osobę do virtualnego jej widzenia poprzez maile, wątki na forum, rozmowy telefoniczne. Czasem mocno zaskakujące są te porówniania.
Wracając do tematu. Wyczerpująca sobota, mocno stracona niedziela (właśnie z uwagi na wyczerpującą sobote) a dokładniej jej wieczór ;) Dzień kobiet połączyłem z dniem odtrucia :) Generalnie słabo wytrzymuję picie wódeczki. Raz na jakiś czas można się jednak wyluzować i oddać w ręce nietrzeźwości. Muszę być jednak bardziej czujny przy opłącaniu rachunków, bo okazało się że składka pokryła koszty imprezy w 80%. Reszta oprózniła mój prywatny portfel i teraz muszę ścigać dłuzników ;)
Mimo to fajnie było spotkać starych i nowych przyjaciół.
Idę odtajać do końca. Jutro kolejny dzień... MARCA :)
I zapomniałem dopisać. Mam już nowa, wypasioną lampę, SB900. Baaardzo jestem zadowolony.

104/63/58 - 00 :20

piątek, 6 marca 2009

robota :)



Maleńki hi-ki i kolorowe wykonane w trakcie przygotowań światła dla klientów.
Właśnie wziąłęm się za porządkowanie studia przed jutrzejszymi warsztatami NKP. Jest co robic, na dodatek wszystko zaczyna się bardzo wcześnie. Już sobie pospałem :)

104/65/71 : 22:35

piątek, 27 lutego 2009

D3x

Już w torbie. Świetny ktorpus. Ciekaw jestem jak się sprawdzi w studio i reporterce. Kopia zdjęcia wiszacego na ścianie, powala. Szczegół, detal, kolor, kontrasty na maksymalnie wysokim poziomie. W normalnej fotografii studyjnej powinno być rewelacyjnie! Jutro testy.

niedziela, 22 lutego 2009

To mnie naszło...

Na melodramat tym razem. "Noce w Rodanthe". Typowy wyciskacz łez, odrobinę banalny ale emocje bywają od banału baaardzo daleko. Gere i Diane Lane, ludzie po i w trakcie przejść. Spotykają się jak to w zyciu bywa przez przypadek, leczyć swoje rany. Całkiem nieźle im to poszło :) Finału nie opisze z oczywistych powodów. Warto obejrzeć właśnie w niedzielny wieczór z kieliszkiem białego lub czerwonego wina, najlepiej tuląc się z kimś obok. Ja tuliłem się z fotelem ;)


104/69/63 - 21:15

piątek, 20 lutego 2009

Kolejny kurs fot. ślubnej

Dzisiaj dzień organizacyjny. Trzeba załatwić kościół, modelke i modela, dopiąć sprawy na ostatni guzik. Trochę biegania.
Mocne zmiany na forum kosztowały mnie dzisiaj i wczoraj sporo zdrowia. Czasem wyrzucam sobie ze tracę cierpliwość. Ale jestem człowiekiem w końcu, tak? ;)

124/88/59 - 12:40

wtorek, 17 lutego 2009

Nowa zabawka

Wczoraj zaopatrzyłem się w nowy telefon zacnej marki. Nokia 5800 o magicznym oznaczeniu XpressMusic. Ładne to cacuszko. Ekran duży, dotykowy (nowość w Nokii). Obsługa intuicyjna, ale jak zwykle z Nokią nie mogę połączyć sie z netem poprzez WiFi. Rozgryzę jednak tą zagwozdkę ;)

niedziela, 15 lutego 2009

Dwa nowe filmy zaliczone

I tylko zaliczone. Oba średniej klasy, choć jak ktoś lubi... Pierwszy: "Podróż do wnętrza ziemi" z Brendanem Fraserem (ten od "Mumii"). Film z paroma niezłymi nawet efektami. Poza tym bez wyrazu, mdły i przeznaczony dla 12-latków. Fabuła zawodzi w każdym calu. Drugi, mocny męski film: "Wyścig śmierci" ze stałym rozrabiakom, Jansonem Strathamem. Taki trochę "Mad Max" w innym stylu. Jak ktoś lubi totalną rozpierduchę samochodową bez żadnych zasad, sporo krwi i agresii, to jest to film dla niego. Obejrzałem ale bez specjalnego zainteresowania.
Do obejrzenia na jutro zostały: "Nieznajomi" z Liv Tyler i "Zabic Hitlera" z Bradem Davisem. Ale najpierw, rano do Skarbówki bo znowu spitoliłem deklarację VAT. Na szczęście panie są dla mnie wyjątkowo wyrozumiałe ;) Mam nadzieje że jutro też tak będzie.
A na deser przed snem, Pat Metheny i "Secret Story". Polecam!

Nowe zasady

W studio nowe zasady. Nie fotografujemy nieogolonych ;)

122/88/55 - 19:30

Odwiedziny

Dzień sentymantalny mnie nadszedł. Pojechałem do podłódzkiego Tuszyna w którym końcówkę listopada i początek grudnia 2007 roku spędziłem w przygotowaniu do operacji by-pass. Bardzo zmienił się cały szpital ale i mój oddział. Czysto, miło i przyjemnie. W ubiegłym roku tak nie było. Najeździła się tam Małgośka, oj najeździła. Kawał drogi, szczególnie zimą mało przyjemne. Co do samego szpitala i jego oddziału (teraz nie ma już kardiologi w tym miejscu), to nigdy nie zapomnę mojego "wejścia" do niego. To co teraz widac to luksus. Jak mnie wwieźli na wózku do tego korytarza (przed remontem) to chciałem najzwyczajniej uciekac! Jakośc szpitala w Zakopanem, gdzie miałem swój "pokój" do tego co tutaj zastałem, to Hilton!

zdj. arch. Szpital Zakopane, reanimacja. Wiem, drastyczne ale to w końcu fragment mojego zycia... Fot. Sławek Krajniewski

Na dodatek kiedy już pchali mój wózek, po korytarzu przespacerował pewien pacjent który jak się poźniej okazało nie do końca miał równo pod sufitem. Uwierzcie mi, gdyby nie to że po 10 metrach ucieczki padłbym trupem, już by mnie tam nie było. Lament jaki zrobiłem był makabryczny. Małgośka się załamała, ja podwójnie :) Po kilku dniach już sie przyzwyczaiłem do tego miejsca i osobników z którymi tam przebywałem. 1-go bodaj grudnia 2007 jechałem luksusową karetką na operację do szpitala w Łodzi. Na szczęście ten etap życia mam już za sobą. Był traumatyczny ale o dziwo wspominam go z wielkim sentymentem...


W drodze do Tuszyna, las Krzyży ;)

I mój zimowy bolid.

sobota, 14 lutego 2009

Walentynki

Wszystkim zakochanym i kochającym życze jeszcze więcej miłości. Kochajcie się ludzie, bo warto się kochac. Niezależnie od okolicznosci, miłośc zawsze powinna byc na pierwszym miejscu.

piątek, 13 lutego 2009

Tak, wiem

Nic nie piszę ostatnio. Nie piszę bo nie ma o czym pisac. Trolluję w studio, wynajęcie za wynajęciem. Nawet nie mam kiedy pofocic dla siebie. Odwiedziny w aptece i obrazek rodem z baaardzo odległych czasów. Niestety dzisiejszy. Wciąż są ludzie którzy potrzebują więcej niż my. Potrzebują cokolwiek by przeżyc.